WSTĘP
Crashy to zwykła czternastoletnia dziewczyna z niezwykłymi marzeniami. Nastolatka w tym roku wychodzi z dziecięcego życia podstawówki, a wchodzi do gimnazjalnego rozdziału swej opowieści. Crashy przez całą podstawówkę była postrzegana za osobę nudną, nie wartą zapoznania czy lekceważącą wszystko. Lecz na podwórku była całkiem inna sytuacja. Nastolatka na swoim osiedlu nie bała się niczego. Śmiało mówiła to, co myśli o innych, nawet gdy to miało kogoś zaboleć. Nie bała się szczerości. Była postrzegana za najbardziej odważną osobę na osiedlu. Crashy bardzo się to podobało. Chociaż na to, musiała także zapracować, mianowicie gdy Crashy przeprowadziła się na to osiedle wdała się kłótnie, która przerodziła się w "walkę". O dziwo dziewczynie bardzo się to podobało, gdyż wygrała. Dzięki temu teraz wszyscy ja kojarzą, chociaż ta akcja zdażyła się trzy lata temu.
A może ludzie mają racje... Może rzeczywiście Crashy to nudna osoba, nie warta przyjaźni. Może jest jeszcze na to za młoda, albo za głupia. Może dopiero w gimnazjum dowie się co to znaczy "przyjaźń". Może tak, a może jednak już nigdy nie zazna szczerości, nie będzie miała do kogo się zwróć gdy będzie jej źle. Będzie sama. Przez całe życie samotna. Wszystko się okaże już nie długo...
Crashy przeglądając myślami ostatnie kilka lat, natchnęła się na pewien nowy rozdział zatytułowany "Gimnazjum"dziewczyna była bardzo ciekawa tego odkrycia, lecz czekanie i szukanie odpowiedniego do niego klucz, było zbyt długie i meczące dla niej.Lecz nic nie mogła z tym zrobić..Pozostało jej tylko czekać do końca wakacji.Wtedy się okaże, czy było warto.Podobno gimnazjum to drzwi do sukcesu, miłości, przyjaźni, nowych znajomości.Crashy jakoś nie wierzyła w takie "bajeczki" , sądziła że to tylko wymysły dzieci, które nie mogą się już doczekać aż pójdą do gimnazjum.Crashy postrzegała gimnazjum tylko za kolejny etap, który musi jakoś przeżyć normalnie.Miała tylko nadzieję że wreszcie pozna kogoś wartego jej uwagi.
Mogłabym opowiadać całymi dniami jak to Crashy była z każdym dniem coraz bardziej zafascynowana nową szkołą, ale nie mam poco gdyż wcale tak nie było.A nawet wręcz przeciwnie.Carshy przez te całe wakacje bawiła się jak nigdy dotąd. Żyła pełnią życia.Tak jakby wcale nie było jutra.Była tak bardzo szczęśliwa, że nawet nie miała czasu myśleć jak to będzie w nowej szkole.
Wakacje coraz szybciej zbliżały się ku końcu. Nowe podręczniki, długie spacery po galeriach w poszukiwaniu modnych ubrań. Ponieważ wygląd to podstawa dobrej znajomości - Tak wmawiała sobie Crashy. Gdy nadszedł czas przemienić kartkę w kalendarzu na wrzesień, nagle Crashy poczuła wstyd, nerwy, głupotę. Rodzice jej cały czas powtarzali, że to tylko stres przed nową szkołą, ale dziewczyna czuła coś innego. Bała się, że będzie postrzegana tak samo jak w podstawówce.To by było dla niej piekło. Miała już dosyć bycia "szarą myszką". Chciała chociaż raz, poczuć się lubiana. Poczuć tak jakby miała jakieś znaczenie w jej klasie, jakby jej głos również się liczył. Być po prostu sobą. Taka jaką zawsze marzyła być.