Nie ma przystojniaków? - To się pomyliłam!
Pewnego zwykłego dnia, Crashy poszła do szkoły, tak jak ma w zanadrzu każdego dnia. Lecz ten dzień nie był do końca taki jej obojętny. Mianowicie na jednej z lekcji poszła wraz z całą klasą do salki teatralnej, ponieważ nie było którejś z lekcji. Na pierwszy rzut oka, wydaje się że to zwykłe pójście na salkę, nic szczególnego, ale dla Crashy tak samo jak dla Elen i Carly to było wyjątkowe wyjście. Zaraz wam, nawet powiem dlaczego... A więc gdy zajęli już swoje miejsca, dostrzegli że nie ma żadnego przedstawienia, tak jak każdy myślał. Była tylko próba, na której był ktoś wyjątkowy. Miłość było czuć nie tylko w salce, ale również na korytarzu. Ta jego piękna blond grzywa i ciało sportowca osłabiało wszystkie dziewczyny w szkole. Ale Crashy nie szukała ideałów, więc może powiem prawdę jak to było. A więc był to dosyć szczupły chłopak, co prawda miał grzywkę, ale miała ona kolor pomiędzy blondem, a brązem i nie miał ciała jak sportowiec, ale bardziej jak chłopak żelek, ponieważ był tak chudy oraz wysoki że gdy go zobaczyła od razu dziewczynie przyszły na myśl żelki, ani ona, ani ja nie wiem dlaczego. Przez całą godzinę wgapiały się w niego, jak w obrazek. No ale zawsze to co najlepsze, kiedyś musi się skończyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz